501 690 224 przemski@skitury.net

SKITURY

SKIALPINIZM

NARCIARSTWO WYSOKOGÓRSKIE

Witaj na stronie poświęconej mojej pasji – narciarstwu wysokogórskiemu.

Znajdziesz tu porady dla początkujących, opisy narciarskich trawersów Tatr i kilku pasm alpejskich, a także informacje o planach skiturowych na najbliższy sezon.

 

„…bo czyż być może dla dobrego narciarza większa przy­jemność, jak we wąskiej rynnie górskiej kręcić łuk za łu­kiem, opadając w dół wężowym śladem? Co za sprawdzian techniczny wycyrklowanych kristjanij ślad szerokości paru metrów, lecący z pieca na łeb w przepaść…”

– Józef Oppenheim

Jeśli jesteś z Warszawy dołącz do naszej skiturowej grupy na facebooku. Tu umawiamy się na wspólne wypady w góry lub… na piwo.

Grupa SKITURY-WARSZAWA na facebooku >>

Zaprzyjaźniony Warszawski Klub Turystów Narciarzy „KURNIAWA” przy oddziale stołecznym PPTK – ciekawe imprezy skiturowe i 20% zniżek w schroniskach.

Klub Turystów Narciarzy KURNIAWA >>

Polub stronę www.skitury.net na facebooku i bądź na bieżąco z uaktualnieniami strony – nowymi wydarzeniami, opisami tras i udostępnianymi trackami.

Strona SKITURY.NET na facebooku >>

Członkostwo w Alpenverein to ubezpieczenie akcji ratowniczej, kosztów leczenia i transportu medycznego oraz zniżki w schroniskach alpejskich. Koniecznie!

Polska sekcja ALPENVEREIN >>

Pierwsze i największe forum skiturowe w polskim necie. Ponad 70 tysięcy postów… jeśli szukasz informacji zacznij od zasobów tego forum.

Jedyne słuszne FORUM SKITUROWE >>

„…narciarz jeździ po śniegu — prawda pierwsza i zasad­nicza. Ale ów dla laika synonim uroczej białości, pozornie zawsze jednakiej: słowo śnieg — nic nie mówi narciarzowi. Śnieg — dobrze — ale jaki?!… Puch, boski puch, cu­downy firn czy piekielnie łamliwa szreń, przetykana kala­fiorami? Gips, boraks, gangle, sparszywiały śnieg odwilżowy, złą­czony z podłożem, czy lecący na dźwięk głosu ludzkiego? Śnieg, wysokogórski władca przestrzeni, stanowi o pod­stawowej pierwszej wielkiej niewiadomej, od której zależy trudność danej drogi narciarskiej…”

– Józef Oppenheim